wtorek, 18 lutego 2014

myśl o wiośnie, patrz na wiosnę...


zdj:flickr/promanex/Lic CC
Mili Moi...
Pierwszy dzień nowego semestru, a ja już jestem nim zmęczony :) Dzisiejsze zajęcia z nowych przedmiotów okazały sie przeraźliwie nudne. I jeśli tak będzie dalej, to chyba naprawdę wszyscy pośniemy, a Katolicki Uniwersytet Lubelski będzie rozbrzmiewał naszym radosnym pochrapywaniem. No "Etyka pracownika naukowego i prowadzenia badań naukowych" bije wszelkie rekordy. Jest tam tak nudno, że nawet zasnąć się nie da :) No ale dobra... Nie narzekajmy od pierwszego dnia nowego semestru. Nie wspominajmy o tym, że windy są małe, stare, zatłoczone i wciąż się zacinają. Nie mówmy o tym, że każdego dnia na KUL-u słyszę setki wulgaryzmów, które wypowiadają studenci bez żadnej krępacji moją obecnością. Co więcej, często przerywając na chwilę lawinę wulgaryzmów, z niewinnym uśmiechem mówią - szczęść Boże... Nie skupiajmy się na tym... Wiosna idzie. Będzie lepiej... A jak nie będzie? Bo może nie będzie...

No nie będzie... :) Bo żyjemy w czasach ostatecznych. I niezależnie od tego, czy koniec świata nastąpi jutro, czy za tysiąc lat, to czasy z pewnością są ostateczne. A to oznacza, że musi być dość kiepsko i będziemy tego coraz dotkliwiej doświadczać. Tym bardziej chyba konieczne jest, żebyśmy z cała wyrazistością widzieli znaki Bożego działania, żebyśmy nie zamykali na nie oczu. Co więcej - żebyśmy zdawali sobie sprawę z ich wagi... Bo kiedy patrzę na Apostołów, którzy dziś w Ewangelii chleba zapomnieli i się tym martwią, zapomniawszy również zupełnie, że Ten, który z nimi płynie na ich oczach nakarmił tysiące nie mając prawie nic, to... To nie wiem co myśleć... Naprawdę... I kiedy słyszę pełne wyrzutu słowa Jezusa - jeszcze nie rozumiecie?, to... I złoszczę się, i smutno mi...

Ale nie na Apostołów się złoszczę... Na siebie. Że tak łatwo dostrzegam te braki. Te zepsute windy, tę przeklinająca młodzież, te nudne wykłady. A tak trudno postawić sobie przed oczami cuda, których nieustannie jestem świadkiem. Te małe cuda codzienności i te wielkie cuda codzienności. Bo jedne i drugie są. W codzienności. Mojej. W czym rzecz? Dlaczego zło jest tak hipnotyzujące? Dlaczego brak dobra tak skutecznie przykuwa uwagę?

Wiosna. Tak jak on musi przebić się przez śniegi, które zawładnęły światem, tak jak ona musi wystrzelić nagle życiem, tak jak ona musi zmagać się z zimą, tak moje oczy muszą walczyć z dominującymi obrazkami zła. Nie mogę zamknąć na nie oczu, ale mogę zmienić perspektywę patrzenia. Zamiast skupiać się na tym, że nie jest dobrze i nie będzie lepiej, mogę widzieć Jezusa działającego dziś. Zamiast podkreślać resztki śniegu, mogę zwrócić twarz ku słońcu. Zamiast...

Wiosna to jedno wielkie zamiast. Czy nie za wcześnie o niej pisać? Wszak dopiero 18 lutego. Ale tak niecierpliwie na nią czekam. I przecież nie tylko ja. A na przyjście Pana, na Jego wiosnę, na nowe życie Paruzji mamy czekać jeszcze bardziej niecierpliwie. Czy czekamy? Czy ja czekam? Co to będzie za Życie... Boże mój! Co to będzie za radość wejść w Życie... Z Tobą... W tę wiosnę, która już nigdy nie przeminie...

Cieszę się więc tym, co małe... Że słonko dziś świeciło mocno, że wiele śmiechu i radości z przebywania z braćmi współstudentami, że Tomasz list do mnie napisał, że pracę domową odrobiłem, czyli napisałem kazanie z elementem humoru i elementem kultury miejscowej :) że zaraz położę się spać, a jeśli On zechce, to jutro wstanę i rozpocznę dzień od medytacji... Mam ochotę zawołać ku Niemu - już rozumiem, naprawdę zrozumiałem, umiem już patrzeć... Ale powstrzymam się dziś... Zawołam jutro. Kiedy znów stanę przed zatłoczoną windą. Pomyślę o wiośnie :)

3 komentarze:

  1. A nie jest czasem tak, że właśnie te małe rzeczy sprawiają dużo więcej radości niż te duże? bo tak naprawdę to niewiele człowiekowi do szczęścia potrzeba, zwłaszcza że to szczęście to tylko namiastka tego, co nas czeka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Paulino, witam w gronie komentatorów mojej myśli :) Nareszcie się Pani ujawniła...

    A Czytelnikom chcę się z tego powitania wytłumaczyć :)
    Otóż z Panią Paulina jesteśmy w kontakcie od jakiegoś czasu... Ten młody naukowiec tworzy pracę magisterską w oparciu o... blogi. A mój jest jednym z nich... Pisałem kiedyś o tym, choć nie ujawniłem wówczas szczegółów... Dziś to czynię, bo wciąż jestem zdumiony faktem, że moja myśl stała się przedmiotem badań naukowych :) Pan Bóg to jednak ma poczucie humoru...

    Pani Paulino, czekamy na efekty Pani pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam również i dziękuję za miłe powitanie:) Co prawda tak po cichu liczyłam, że uda mi się jeszcze troszkę poukrywać, ale jednak nie... tylko Ojcze po cóż takie wielkie słowa:) Czy nareszcie, nie wiem, może po prostu nadszedł czas:)

    OdpowiedzUsuń