czwartek, 6 lutego 2014

bilet? sweter?


zdj:flickr/h.koppdelaney/Lic CC
Mili Moi...
No to chyba jakoś zaskoczyłem :) To znaczy wziąłem sie na poważnie za czytanie... Nie idzie to w takim tempie, jakie sobie założyłem, ale ważne, że w ogóle idzie. Ale oczywiście ferie są, więc żeby juz tak całkiem ich nie "przeczytać", to nawet wybrałem się dziś do kina. Daaawno już tam nie byłem. Ale "Pod Mocnym Aniołem" w dobrym studenckim towarzystwie, całkiem zacna rzecz... Trochę może przydługi... Ale moim zdaniem powinien być puszczany młodzieży w ramach godzin wychowawczych. Mogliby zobaczyć, że na końcu tej drogi, na którą wszyscy ochoczo chcą wkroczyć, nie zawsze bywa różowo...

Dziś się nieco zirytowałem. U fryzjera. Obok mnie obcinano chłopca. Miał pewnie 13-15 lat. Pod koniec strzyżenia pani fryzjerka zapytała go, czy tak ma zostać. On na to z pewną nieśmiałościa, że może by jednak trochę jeszcze na szczycie skrócić. I tu na scenę wkroczyła mamunia... Jak lwica. Zaczęła dowodzić, że jest pięknie, że absolutnie, że ani milimetra krócej, że w żadnym wypadku... Chłopiec zanurzał się w fotel oraz bardziej, a kiedy z niego zszedł, to ubyło go o połowę. Jakby zapadł się w sobie. Bo oczywiście to decyzja mamuni była tą ostateczną. Kiedyś już o tym tu pisałem. Jeśli trzynastolatek nie może zadecydować o długości swojego włosia (a zapewniam, że młodzian nie zmierzał ku żadnej ekstrawagancji), to trudno się dziwić, że późniejszy czterdziestolatek pyta mamunię gdzie ma z żoną i dziećmi jechać na wakacje. Taka bezmyślna postawa decydowania o wszystkim zamiast dzieci mści się z czasem również na rodzicach. I o ile dzieciom współczuję z całego serca, o tyle współczucia dla dramatyzujących później rodziców wzbudzić w sobie nie umiem...

A Słowo? Jezusowe posłanie. Jemu można zaufać. Ono jest wiarygodne. Nawet jeśli po ludzku wydaje się zbyt trudne w realizacji. Nawet jeśli inni ludzie mu przeczą. nawet jeśli sam zainteresowany drży z niepokoju lękając się, czy podoła. Jemu można zaufać. Bo nie zleca nigdy niczego ponad siły. A jeśli z jakimś zadaniem przychodzi, to również wyposaża...

Dzisiejsi patronowie, męczennicy japońscy, wśród nich franciszkanie. Wszyscy ukrzyżowani. Torturowani. Zgładzeni.
O. Maksymilian, który w obliczu wojny mówi z uśmiechem - a cóż oni nam mogą zrobić? Najwyżej życie nam odbiorą, ale wówczas wyświadczą nam niezwykłą przysługę...
Kiedy patrzę na takich świadków, to myślę sobie, że wstyd narzekać na jakiekolwiek trudności. Także te związane z posługą. Chcę ufać Jezusowi, który w ostatnich miesiącach bardzo wiele mi pokazał, który wciąż wzywa do czegoś nowego, który stawia przede mną zadania przekraczające moje siły i zdolności, ale... który również daje moc. Wierzę, że niezależnie od tego, w którą stronę Jego Opatrzność mnie poprowadzi, będę "nasączony" łaską. Bo Jego posłania są zawsze wiarygodne. Ufam Mu...

Dlatego każdego dnia na nowo - pytaj o Jego wolę. Gdzie posyła cię dziś? A potem już tylko sandały na nogi, kij podróżny w dłoń, mapa?, bilet?, słownik?, ciepły sweter? Dowiesz się... On ci wszystko wyjaśni...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz