środa, 5 marca 2014

spotkanie dwóch miłości...


Mili Moi...
No i stało się... Dziś o 11.15 ukończyłem 34 rok życia... Nie wyglądam już co prawda tak dobrze, jak na załączonym obrazku (który dziś dostałem w prezencie od Bartka z Gdańska) :) ale czuję się świetnie:) Doświadczam od rana niezwykłej życzliwości wielu ludzi i mam w sercu ogromnie dużo wdzięczności za każde dobre słowo, dobre życzenie, dobrą myśl, modlitwę... To tak dobrze wiedzieć że są ludzie wokół...

Dostałem też jeden miły prezent. Otóż zadzwonił proboszcz parafii w Jeleniej Górze, w której będę miał rekolekcje w piątą niedzielę wielkopostną i omawiając ich plan, poprosił mnie, żeby na zakończenie odbyła się Msza z Modlitwą o Uzdrowienie, bo słyszał, że zdarza mi się je prowadzić... Prowadzić - owszem, ale być o nie proszonym - naprawdę rzadko. Tym bardziej się ucieszyłem i obiecałem, że z największą przyjemnością taką Mszą rekolekcje zakończymy... Piękny prezent od Jezusa, który dał znak, że takiej posługi chce.

 A dziś Ojciec, który widzi w ukryciu był bohaterem mojej medytacji. Cieszę się, że On wie wszystko. Wszystko, czyli znacznie więcej, niż inni, niż ja sam. Czasem bowiem nie omija i mnie pokusa, żeby zrobić coś dobrego w taki sposób, żeby było to widać. Oczywiście szlachetność próbuje bronić się przed prymitywizmem, więc to nie tak, że po prostu dla ludzkich pochwał, nie... Ale aby wzrastała chwała Boża przez dziękczynienie wielu... I szlachetność w prymitywizm jednak wpada... Bo oszukuję samego siebie... Ale po takich sytuacjach przychodzi światło - kto będzie cię zbawiał??? Czy ci, wobec których pochwaliłeś się dobrem uczynionym, czy może jednak Ojciec, który znał twoje prawdziwe motywy? No i jakoś za każdym razem odpowiedź brzmi - Ojciec...

On widzi. On wie. On mnie zna. Wszystkie moje wysiłki, starania, ograniczenia. Czy to nie jest fantastyczna nowina u progu Wielkiego Postu? Dla każdego z nas. Bo przecież wiemy doskonale jak jest - zapał i entuzjazm początków nie zawsze jest obecny przy końcu. Sam niejeden już raz miałem jakiś duchowy niesmak, bo coś postanawiałem, a przed Wielkanocą okazywało się, że niewiele z tego wyszło... I co wówczas? Pewnie, nie ma co głaskać się po główce powtarzając sobie, że nic się nie stało, ale jednak Ojciec, który widzi w ukryciu wie więcej... Wie, że się starałem, wie jak bardzo chciałem, wie co mi przeszkodziło... I nie kocha mniej tylko dlatego, że z czymś sobie znów nie poradziłem. Kocha zawsze tak samo... Mocno...

Wszystko, co postanowicie na ten czas, niech pomoże wam tę miłość głębiej odkryć i waszą własną miłością na nią odpowiedzieć. Spotkanie dwóch miłości - tym może być Wielki Post... Mam nadzieję, że pomogą wam w tym spotkaniu rozważania internetowe naszych braci pracujących na Litwie, które będę się starał tu w miarę regularnie zamieszczać... Dziś pierwsze z nich :)



1 komentarz:

  1. Składam Ojcu najlepsze życzenia z okazji urodzin. Przede wszystkim życzę Ojcu aby Ojciec wykorzystał swój olbrzymi potencjał który złożył w Ojcu Pan Jezus. Życzę Ojcu aby efektem wykorzystania tego potencjału było stworzenie czegoś trwałego - o czym Ojciec kiedyś pisał. Czegoś co będzie doskonale zorganizowane i doskonale funkcjonujące. Czegoś co będzie nastawione na danie ludziom tego czego oni potrzebują. Czegoś co będzie efektem wsłuchiwania się w ich potrzeby.

    OdpowiedzUsuń