niedziela, 9 marca 2014

Jezus zwyciężył!!!


zdj:flickr/knowhimonline/Lic CC
Mili Moi...
Wczoraj wieczorem zakończyliśmy rekolekcje o Duchu Świętym, które prowadziłem dla młodzieży w parafii św. Faustyny w Słupsku. W piątkowym spotkaniu uczestniczyło około 30 osób, a w sobotnim około 20. Podziwiam ich wytrwałość i gorliwość. Wytrzymali moje cztery konferencje, a ci, którzy mnie kiedyś słyszeli, wiedzą że te nigdy nie są krótkie. Spędziliśmy razem naprawdę  cudowny czas. A wieczorem w sobotę modliłem się nad nimi o nowe napełnienie Duchem Świętym. Widzialne znaki Jego obecności i działania dla mnie samego, musze przyznać, były dużym zaskoczeniem, a mnie naprawdę niewiele rzeczy już dziwi. Pan objawiał się między nami i tak sobie myślę, że przyszedł ze względu na nich, pokazał im jak bardzo się cieszy ich obecnością i jak zdecydowanie chce się nimi posługiwać... Mnie osobiście zachwyciła ich mądrość i zdecydowane oddanie sprawom Bożym. Wielu z nich prosiło o szczególny charyzmat ewangelizacji z mocą. Wierzę głęboko, że już wkrótce sami się przekonają czym taki dar jest... Jaki jest uszczęśliwiający, ale również jak bardzo wymagający... Mam szczerą nadzieję, że i tym razem nie zabraknie tu świadectw z tego czasu :)

 A dziś nieco odpoczywam... Potrzebuję tego, bo od piątku jestem na antybiotyku. Wczoraj walczyłem z gorączką i prawie nie mogłem mówić, ale chętnie to wziąłem na siebie, jako mój duchowo - fizyczny dar, który mogłem wnieść w to ich duchowe odrodzenie. A jutro zaczynam zupełnie inną walkę. Rekolekcje szkolne w technikum. Nie spodziewam się, że będzie aż tak miło, jak wczoraj, ale może Pan szykuje jakąś niespodziankę... :) Kto wie... Będę informował na bieżąco :)

To, co mnie dziś urzeka w Słowie, to fakt, że Jezus idzie tak daleko w przyjęciu ludzkiej kondycji. Wszystko, co przyjęte, to zbawione. Nasze pokusy również stały się Jego udziałem. Więc i w pokusie jesteśmy z Nim, a raczej możemy być z Nim... Przede wszystkim poprzez Słowo...

Jezus mógł zmieść demona tchnieniem swoich ust, mógł obmyślić taki system filozoficzny, czy teologiczny, któremu demon by nie sprostał. A On po prostu posłużył się mieczem Słowa. Po co? Ano dlatego, żebyśmy zdawali sobie sprawę, że broń jest w zasięgu ręki. Każdy - czy wykształcony, czy nieco mniej; czy biedny, czy bogaty; czy odważny, czy też nie, każdy może zwyciężać demona Słowem Boga. Gromić go i niszczyć jego pułapki. Ale czy wystarczy po prostu posługiwać się nim jak narzędziem? Tak zwyczajnie je czytać? I to wszystko? To za mało... Bo demon przez wieki zdążył nauczyć się Słowa Bożego na pamięć, więc zna je lepiej, niż my. Posługuje się nim sprawnie. W tej szermierce Słowem nie mamy z nim szans. Ale demon nie ma jednego - zaufania Bogu polegającego na przylgnięciu do Niego. Jeśli mam wiarę, to Słowo we mnie żyje i wówczas staje się bronią śmiercionośną dla demona. On nie ma szans... Zatem jeśli sięgam po Słowo ( a winienem to czynić zwłaszcza w pokusie), muszę sięgać z wiarą, że w Nim ukryta jest moc Boga samego, który jest gotów walczyć w mojej obronie. On nie pozwoli mi zginąć, jeśli tylko jestem przekonany o Jego miłości... Jeśli w nią nie wierzę, jeśli się w niej nie zanurzam, jeśli z niej nie korzystam - przegrywam. Przegrywam boleśnie...

Ale nawet wówczas jest nadzieja... Mogę bowiem przegrać bitwę. Jedną, dziesięć, tysiąc... Ale wojna jest już wygrana... Zwycięstwo jest po naszej stronie... Zwycięstwo, z którego demon zdaje sobie sprawę. Może stąd właśnie takie szaleństwo nienawiści... Jezus zwyciężył! To się wykonało!!!

4 komentarze:

  1. Czekałem z niecierpliwością na te rekolekcje... Na ponowne spotkanie z Ojcem Michałem... I w końcu się doczekałem :)
    W piątek nic szczególnego dla mnie nie było, za to w sobotę podczas medytacji (Mk, 10 17-22) już coś się we mnie poruszyło. "Jednego ci brak: Idź, sprzedaj co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. A potem pójdź ze Mną. On zaś spuścił oczy na te słowa i odszedł smutny, bo posiadał wiele bogactw." Zrozumiałem przez to, że "bogactwa" są tym, co nas blokuje w kontakcie z Bogiem, że muszę się tego pozbyć, aby później móc nieść Słowo innym :) ... Podczas tych rekolekcji szukałem odpowiedzi na wiele pytań (rozkminki życiowe) i mimo że nie znalazłem odpowiedzi na wszystkie, to dla mojego indywidualnego rozpatrzenia tego Słowa było warto w nich uczestniczyć... dla tej jednej chwili :) ...
    Podczas adoracji Duch Święty przyszedł do mnie z Darem Jęzków... Nigdy wcześniej tego nie doświadczyłem i było to wspaniałe... :)
    Napełniła mnie także radość z tego jak Duch Święty działał w innych... Jak się w nich poruszał, objawiał... Jak byli napełnieni radością... W tym też czasie po raz kolejny doceniłem... przyjaźń... To, że razem z przyjaciółmi mogliśmy w tych rekolekcjach uczestniczyć, i że tak powiem, mamy siebie na codzień... :)
    Dziękuję wszystkim uczestnikom, Księżom, Ojcu i Siostrze no i Bogu oczywiście... :)
    CHWAŁA PANU!!!

    Michał K. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie mogłam doczekać się rekolekcji i tego, kiedy w końcu zobaczę się z Ojcem! Niesamowite jest to, jak Pan Jezus nas wszystkich zbliżył do siebie. Rekolekcje w Gdańsku, niby tylko 4 dni,a zawiązała się między nami tak głęboka relacja,że myślałam,że padnę z radości jak przez okno zobaczyłam,że zbliża się Ojciec Michał z Siostrą :)
    Rekolekcje w Słupsku... w sumie sama nie wiem co mam napisać. W głowie tysiąc myśli, w sercu wiele uczuć,ale nie da się tego przełożyć na słowa :) Duch Święty mocno działał w tym czasie. Dał odczuć żywą obecność Jezusa między nami. I na koniec ta modlitwa po której przychodzi taaka siła i moc do głoszenia Słowa Bożego,że można góry przenosić! :)
    Dziękuje Ojcu za wszystkie konferencje. Za odpowiedzenie na wiele pytań,które się pojawiały i za to,że Ojciec po prostu z nami był i zechciał do nas przyjechać :)

    Bądź uwielbiony Panie Jezu za cały ten wspólny czas,który razem przeżyliśmy ♥

    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  3. Zwyciężył... ....przy tak niezliczonej liczbie przegranych bitew...? Wygra i tak...? Zapewne jest to sprawa idywidualna każdego człowieka, szkoda tylko, że czas życia człowieka krótki i bliżej nieokreślony. Ufam, że każda wojna ostatecznie ma jakiś swój koniec... zobaczymy.
    ps.
    pozdrowienia dla Angeliki, zazdroszczę radości spotkania,
    Angelina

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również jak chyba wszyscy nie mogłem się doczekać tych rekolekcji :) radość ogromna gdy zobaczyłem Ojca Michała i jego "banana na twarzy" :) podczas rekolekcji dane mi było faktycznie odczuć i zrozumieć jak ważna jest wspólnota oraz przyjaciele :) było w tym wielkie działania Ducha Św, naprawdę miało się wrażenie, że Pan Jezus stoi tuż obok mnie i mówi do nas. oczywiście nie zabrakło również czasu do refleksji nad swoim życiem i tak dalej, np. podczas medytacji. Czas ten na pewno nie był czasem straconym i za to CHWAŁA PANU! :)

    Tomek

    OdpowiedzUsuń