Najtrudniej jednak chyba być płomieniem odrzuconym… Wiedząc co się niesie, spotykać się z obojętnością, albo wzgardą. Czasem nie może mi się zmieścić w głowie, że tak oczywiste Boże prawdy, mogę być wciąż poddawane dyskusji, a w konsekwencji odrzucane przez całkiem tęgie głowy. Ale to przecież tajemnica ludzkiej wolności, którą i ja, wzorem mojego Pana, w każdym uszanować muszę. A często tak bardzo mi zależy, że przeżywam ogromny smutek, kiedy dotrzeć nie mogę. W ten sposób „rozumiem” rodziców, których dzieci odeszły od wiary, a nawet w jakiejś mierze Boga samego, który cierpi w miłości odrzucanej wciąż przez ten świat, świat który nie słyszy nic ponad monotonne „więcej, więcej, więcej”…
W sobotę przeżyliśmy w Ostródzie Regionalny Dzień Skupienia dla wspólnot Rycerstwa
Niepokalanej. Dobry dzień. Formacyjny. Modlitewny. W radości przebywania razem.
A dziś dotarłem już do dobrych sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w
Częstochowie. Zawsze podziwiam siostrzany szacunek do kapłaństwa. Dobroć i życzliwość
wyłaniające się z każdego kąta. I serdeczna wdzięczność za to, że przyjechałem i
chcę dla nich głosić. To miejsca, w których zapalanie lamp sprawia szczególną
frajdę i zwykle jest przyjmowane z ochotą. Miejsca nadziei i duchowego
odpoczynku dla każdego głosiciela. Wierzę, że to będzie bardzo dobry tydzień.
Tydzień przeżyty kilkaset metrów od Domu Matki, od Jasnej Góry…
🙏
OdpowiedzUsuń