poniedziałek, 23 września 2024

lampy...


(Łk 8, 16-18)
Jezus powiedział do tłumów: "Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma".

 

Mili Moi…
Miotacz ognia… Czasem wydaje mi się, że chciałbym mieć takie narzędzie duchowe, żeby zapalać te pogaszone światła. Ale to pokusa… Po pierwsze pokusa pójścia na skróty… No bo zapalać każdą lampkę oddzielnie wymaga znacznie więcej wysiłku, niż puścić płomień po wszystkich od razu. Po drugie, miotacze ognia maja to do siebie, że zapalają również wszystko wokół, siejąc poważne zniszczenia, a to nijak do duchowego życia nie pasuje. Co więc pozostaje? Mozolna i wytrwała praca, ze świadomością, że wszystkich lamp zapalić się nie da. W niektórych od dawna nie ma oliwy, w innych jest zbyt krótki knot, jeszcze inne, potłuczone, nie zdołają żadnego paliwa w sobie utrzymać… 

Najtrudniej jednak chyba być płomieniem odrzuconym… Wiedząc co się niesie, spotykać się z obojętnością, albo wzgardą. Czasem nie może mi się zmieścić w głowie, że tak oczywiste Boże prawdy, mogę być wciąż poddawane dyskusji, a w konsekwencji odrzucane przez całkiem tęgie głowy. Ale to przecież tajemnica ludzkiej wolności, którą i ja, wzorem mojego Pana, w każdym uszanować muszę. A często tak bardzo mi zależy, że przeżywam ogromny smutek, kiedy dotrzeć nie mogę. W ten sposób „rozumiem” rodziców, których dzieci odeszły od wiary, a nawet w jakiejś mierze Boga samego, który cierpi w miłości odrzucanej wciąż przez ten świat, świat który nie słyszy nic ponad monotonne „więcej, więcej, więcej”…

W sobotę przeżyliśmy w Ostródzie Regionalny Dzień Skupienia dla wspólnot Rycerstwa Niepokalanej. Dobry dzień. Formacyjny. Modlitewny. W radości przebywania razem. A dziś dotarłem już do dobrych sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Częstochowie. Zawsze podziwiam siostrzany szacunek do kapłaństwa. Dobroć i życzliwość wyłaniające się z każdego kąta. I serdeczna wdzięczność za to, że przyjechałem i chcę dla nich głosić. To miejsca, w których zapalanie lamp sprawia szczególną frajdę i zwykle jest przyjmowane z ochotą. Miejsca nadziei i duchowego odpoczynku dla każdego głosiciela. Wierzę, że to będzie bardzo dobry tydzień. Tydzień przeżyty kilkaset metrów od Domu Matki, od Jasnej Góry…

1 komentarz: