środa, 24 grudnia 2014

Clara czyli Jasna...



(Łk 1,57-66)
Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

Mili Moi...
No planów miałem na ten dzień całkiem sporo... Zwłaszcza związanych z porządkami, które należałoby zrobić. Tak bez szaleństw, bez pastowania podłogi i mycia okien :) Ale kawał mojego dnia skradła... choinka. Przyznam szczerze, że trochę obserwowałem rzeczywistość naszego klasztoru w dziedzinie "dekoracja świąteczna" i dopiero niedawno zrozumiałem, że chyba jedynym człowiekiem, który tu cokolwiek może zdziałać jestem ja. Wsiadłem więc w auto i dziś szukałem choinki. No bo jak to tak bez niej? Naszukałem się, ale wreszcie znalazłem coś odpowiednio małego, osadzonego w stojaku, nadmiernie nie drenującego kieszeni. I jest... Dała się ubrać na biało i jest jasna... Czyli z łaciny - clara... Taka franciszkańska... Wszak Klara była "roślinką" świętego Franciszka... Mała, skromna, niepozorna... Czysta, żywa, przynosząca radość...

A wieczorem spowiedź w naszej świątyni, która... uwaga... nie zgromadziła tłumów... To dla mnie coś nowego. Gdyby w Polsce ogłosić, że w dzień przed Wigilią będzie taka regularna spowiedź na czterech księży, to byśmy posiedzieli... A u nas? Niecała godzina i to bez żadnych kolejek. To oznacza jedno - nasz lud, ta jego część, która się spowiada, poczyniła konfesjonałowe przygotowania świąteczne nieco wcześniej. I to wielki plus dla "naszych" :) Zobaczymy jeszcze ile osób jutro przyjdzie po opłatki... Bo to też takie polskie :)

A dziś Słowo, które ze swoim przesłaniem przychodzi dokładnie wbrew temu wszystkiemu, co przed świętami... Zachariasz, który nie tylko nie mówi, ale wydaje się, że również nie słyszy - wszak pytają go znakami jakie imię chce nadać dziecku, jest pogrążony w świecie absolutnej ciszy. Nie ma specjalnie wielu zadań poza rozmyślaniem nad tajemnicą, której uczestnikiem się stał. A jego wyrażone na piśmie wyznanie wiary, staje się przyczynkiem do otwarcia ust i uszu. Zachariasz zaczyna mówić. I co mówi? Nie byle co... Nazbierało się w nim tyle, że jedno, co potrafi powiedzieć, to słowa uwielbienia wobec Boga i Jego działania...

Na wszystko przed Świętami może być czas, ale wyciszenie wewnętrzne, dotykanie Tajemnicy, dla wielu z nas jest pewnie nieosiągalne. I kiedy o tym mówię, to na twarzach słuchaczy zwykle pojawia się jakieś niedowierzanie, a nawet czasem pewna irytacja. Wszak wam, księżom, ktoś wszystko przygotuje, i o nic nie musicie się martwić... Może to i trochę prawda, choć gdyby dziś zajrzeć do naszej lodówki, to nie ma tam w zasadzie nic ponad zwyczajnym, codziennym wyposażeniem... A, nie, przepraszam, jest karp w galarecie, którego osobiście nie lubię, więc świątecznego klimatu mi on nie wprowadzi. Ale wcale nie podejrzewam, żeby te Święta były mniej radosne tylko dlatego, że nasz stół nie będzie sie uginał od potraw. I nie chodzi mi bynajmniej o to, żeby niszczyć nasze tradycje, czy nasz okazały sposób świętowania. Idzie raczej o właściwie rozłożenie akcentów. Żeby nie skończyło się jak zwykle. Jak? Ano, żeby jedynym wspomnieniem Jezusa nie było w te dni zawołanie - Jezus Maria, bigos mi się przypala... Bo możemy być znów zbyt zmęczeni, żeby świętować...

Zachariasz wypoczął w ciszy i nauczył się wielbić Boga. A to jedno z podstawowych zadań człowieka żyjącego... Jeden z podstawowych wymiarów świętowania... Uwielbienie Boga w Jego Tajemnicy, którą nam objawia....



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz