sobota, 14 lutego 2015

granica...


zdj:flickr/Roman Harak/Lic CC
(Mk 7,31-37) 
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. /Jezus/ przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.

Mili Moi...
Co za końcówka tygodnia... Piękna, ale jednocześnie niesłychanie zagoniona,  przez to również dość wyczerpująca. Domyślam się, że wielu z Was jest ciekawych owoców modlitwy nad S. Byliśmy u niej dziś i wierzymy, że to, co Pan Bóg tam uczynił będzie się w niej rozwijało. Przede wszystkim dziś sakramenty - namaszczenie chorych i Eucharystia. W nich Jezus leczy z pewnością. Poza tym nasza modlitwa wstawiennicza - moja i wszystkich obecnych. Ufam... Bóg jest dobry. A czas uzdrowienia wybiera On sam. Sposób również. Po naszej stronie jest tylko wiara. Dlatego proszę Was jeszcze o odrobinę wiary. Niech ona będzie echem tej pierwszej fali, której jestem pewien, bo wielu z Was deklarowało swoją łączność. Trwajmy nadal w modlitwie, a Pan niech obdarza łaską.

A dziś się mój fryzjer rozgadał. Musiałem go nawiedzić, wszak w niedzielę lecę do Toronto, więc muszę wyglądać jak człowiek, a że jeszcze wczoraj nowy okular mi na nos założono, to tym bardziej... Na imię ma Aleks i po angielsku mówi rzadko. Śpiewa za to w rytm odtwarzanej w zakładzie muzyki. Śpiewa bardzo głośno i wprost do ucha. Ale lubię chłopa. Dziś wyznał, że czasem widuje mnie na parkingu (jego zakład dokładnie na przeciwko naszego klasztoru), no to ja go pytam, czy on chrześcijanin (wszak Biblia leży na widoku). A on, że coś kiedyś, gdzieś chodził - nazwy kościoła nie pamięta, ale w zasadzie było dość fajnie. No tak się chłop rozpędził, że kiedy zabrał się za moje brwi, musiałem go siłą powstrzymywać :) Bo to może już jednak za dużo...

Zwróciło dziś moją uwagę jedno maleńkie słowo w Ewangelii - nawet. Dlaczego właśnie ono? Ponieważ to słowo związane z granicami... Nawet głuchym wzrok przywraca. Czyli czyni coś, czego inni uczynić nie mogą. A zatem przekracza granice... Nie jedną, ale wszystkie. Moglibyśmy powiedzieć o Jezusie, że "nawet chleby rozmnażał", "nawet umarłych wskrzeszał", "nawet sam zmartwychwstał". Nie ma takiej granicy, której On nie mógłby przekroczyć. Nawet nasze najprawdziwsze "nawet", wynikające z naszej ludzkiej kondycji, nie są w stanie Go zatrzymać, nie są dla Niego zbyt trudne...

Jest chyba tylko jedno "nawet", którego Bóg nie decyduje się przekroczyć. Nie dlatego, że nie może, ale z wierności i konsekwencji. To "nawet" związane z kłamstwem demona, w które człowiek wierzy, ba, nawet stając się jego współtwórcą. Ewangeliczne "nawet" tak bardzo różni się od "nawet" z Księgi Rodzaju - nie tylko zabronił nam jeść, ale i nawet dotykać. Gdzie Ewo droga? Gdzież ten zakaz? Czyżbyś wiedziała o czymś, czego autor natchniony nigdy się nie dowiedział i pominął tak istotny szczegół w swoim opisie... Skłamałaś Pramatko. Wypowiedziane przez ciebie "nawet" zbudowało tę granicę, której Bóg na siłę nie zburzy... Granicę wyboru... Tę granicę możesz przesunąć, albo zburzyć. Ale tylko ty...

1 komentarz: