Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie każdy, który Mi mówi: "Panie,
Panie», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego
Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia
je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale.
Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On
jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich
słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który
dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry
i rzuciły się na ten dom. I runął, a
upadek jego był wielki”.
Mili Moi…
Dziś myślę jakie obszary mojego życia są wciąż zamknięte przed Słowem
Bożym. Oczywiście chciałbym, żeby wszystko, co we mnie, było nim oświetlone.
Ale dobrze wiem, że tak nie jest. Jak wielu z Was, tak i ja mam swoje tematy, w
których „dyskutuję” z Panem, odkładam nawrócenie, albo po prostu użalam się nad
sobą. A czasu coraz mniej… Umyka wciąż jakby szybciej.
Ten obraz budowy ma dla mnie znaczenie o tyle, że często wracam do domu. Dziękuję
dziś Bogu, że go mam. Że jest w nim ciepło, mam fotel i lampę, że w nim
odpoczywam. Wczoraj zaś, jadąc rekolekcji w Złotnikach, długo dziękowałem za
wolność, swobodę przemieszczania się. Stało się bowiem tak, że nieopatrznie
wszedłem kilka dni temu do księgarni. Wiem, że nie wolno mi tego robić😊 Ale trzy nowe książki z
niej wyniosłem. I jedną już prawie przeczytałem. Wspomnienie z Nieludzkiej
Ziemi, ze stepów Kazachstanu, na które przymusowo, przez Sowietów, został
zesłany autor wraz ze swoją rodziną. Z wielkim wyczuciem napisane wspomnienie,
z pewną zadumą nad dobrocią i życzliwą gościnnością prostych Kazachów, równie
udręczonych przez ów zbrodniczy system, co książkowi bohaterowie. Czytanie z
zapartym tchem.
Ale właśnie dlatego sporo myśli o tym, co jest dziś, o tak niezwykłych możliwościach.
Dziś przy kawie zachwycaliśmy się krajobrazami z Bułgarii, zarejestrowanymi na jakimś
przyrodniczym filmie. A przecież pamiętam czasy, kiedy gwoździem programu
telewizji była transmisja obrad sejmu… Matko, jak wiele i jak szybko się zmieniło…
Rekolekcje w Złotnikach bardzo udane. Sądzę, że łowiliśmy jakieś „grube
ryby”, bo przeciwności, drobne choć dotkliwe, pojawiły się szybko. W
poniedziałek zniknęła ciepła woda – w nowoczesnej, nowo wybudowanej plebanii.
We wtorek trzasnęło ogrzewanie w jednym z kościołów. Uśmiechałem się do siebie,
bo choć miało to charakter pewnej uciążliwości, to jednak cóż to znaczy, kiedy
człek pomyśli, że kolejnych sto osób zawierzyło swoje życie Maryi.
Dziś zaś 6827 dzień mojego kapłaństwa i dokładnie 21 lat od złożenia ślubów
wieczystych w Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych. Dwadzieścia jeden lat
temu powiedziałem Bogu tak na zawsze, na wieki… To ma swój ciężar. I modlę się,
żebym nigdy nie cofnął danego Mu słowa. Ludzka głupota bowiem jest groźna dla
każdego, kto mieni się człowiekiem. Oby Pan nas zachował…