A Pan za wszelką cenę. Za cenę okradzenia samego siebie ze snu i wypoczynku
– bo modlitwa jest oddechem. Nie może jej zabraknąć. Przed chwilą wyszedłem do
auta, aby je nieco przygotować przed jutrzejszą podróżą. W myśl wcześniejszych
zapowiedzi, pada deszcz i natychmiast zamarza. Auto jest pokryte warstwą lodu.
Spędziłem w nim pół godziny, bo pomyślałem, że to świetnie miejsce na
odmówienie Różańca. I rzeczywiście… Obserwowanie jak kawałki lodu powoli
odrywają się, topnieją i spływają po przedniej szybie, sprawiło, że pomyślałem –
z modlitwą jest podobnie. Jej rozgrzewające właściwości sprawiają, że nawet
najbardziej zziębnięte, zamrożone serca, topnieją. Zanim same zaczną grzać,
trzeba je „dogrzewać” z zewnątrz… Moja modlitwa ma znaczenie również dla tych,
którzy się nie modlą. Dlatego im bardziej zaangażowana, tym szerzej oddziałuje,
topi lód, zmienia oblicze tej ziemi. A zwłaszcza modlitwa nocna – czasem udaje
mi się ją praktykować. W tym czasie, kiedy ludzie grzeszą być może najgorzej,
kiedy giną duchowo, ale i fizycznie, kiedy piekło otwiera swoje podwoje – wtedy
modlić się, wynagradzać, błagać o miłosierdzie… Na wzór Jezusa, Pana i Mistrza…
Powoli kończę rekolekcje dla sióstr Józefitek w Radnej Górze, niedaleko
Stalowej Woli. Wielki i piękny dom rekolekcyjny w szczerym polu. Przed nim
polna droga – można iść w prawo, albo w lewo. Nie ma to większego znaczenia, bo
i w jedną i drugą stronę droga wiedzie w pola. Wszystko spowite śniegiem.
Przejmująca cisza. Dla wielu byłby to z pewnością raj… Ale jak się domyślacie –
nie dla mnie 😊 Choć przyznam szczerze,
że czas upłynął mi niezwykle szybko. Trochę zajmowały mi go uczestniczki,
których jest niemal pięćdziesiąt. A oprócz tego tworzyłem wykłady na sobotnie
zajęcia w Niepokalanowie. Pięć godzin mam mówić o walce duchowej i roli Maryi w
tejże. Wymagający temat. Ale dziś skończyłem i wydaje mi się, że jestem gotów.
Jutro lądujemy… Msza Jubileuszowa… Czternaście sióstr świętuje jubileusz
swoich ślubów zakonnych. Najstarsza 75 lat od ich złożenia. Patrzę na nie z dużym
podziwem. Ja sam mam ich dopiero 25. Jutro więc w drogę do Niepokalanowa. W
piątek Radio, w sobotę wspomniane wykłady, no i znów na chwilę do domu. Czas
powoli myśleć o Wielkim Poście…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz