Jezus wraz z uczniami przyszedł znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po
świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i zapytali
Go: "Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żebyś to
czynił?" Jezus im odpowiedział: "Zadam wam jedno pytanie.
Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest
Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi". Oni
zastanawiali się między sobą: "Jeśli powiemy: „Z nieba”, to nam zarzuci:
„Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” Powiemy: „Od ludzi”. Lecz bali się tłumu,
ponieważ wszyscy rzeczywiście uważali Jana za proroka. Odpowiedzieli więc
Jezusowi: "Nie wiemy". Jezus im rzekł: "Zatem i Ja wam nie
powiem, jakim prawem to czynię".
Mili Moi…
Co jest ważniejsze – wiedza czy wiara? Z gruntu fałszywa alternatywa. Obie
są ważne. Bez wiedzy człek jest skłonny wierzyć we wszystko w sposób
bezkrytyczny. Bez wiary, wiedza staje się raczej obciążeniem, z którym nie
wiadomo jak sobie radzić, co czasami prowadzi do beznadziei. Dzisiejsi
bohaterowie Ewangelii wiedzy o Jezusie mają całkiem sporo, ale są wciąż zdecydowani
w Niego nie wierzyć. Sama wiedza zamyka więc ich w sobie. I w oparciu o nią
zaczynają manipulować opinią – również swoją.
A ostatecznie zwycięża konformizm i wygoda. A może próba zachowania status
quo. W każdym razie, do prawdziwego spotkania z Jezusem nie dochodzi. Ich
dialog ogranicza się do wymiany pytań. I to na razie musi im wystarczyć. Dalej
jest decyzja, na którą dziś nie są gotowi. A w zasadzie wielu z nich chyba
nigdy nie będzie… Mądrzy ludzie, ludzką mądrością, która nie zdoła nas zbawić…
Wczoraj dotarłem do Ostródy i od świtu dziś zajmowałem się ostatnimi
przygotowaniami do Biegu Małych Rycerzy. Czasem, może trochę anegdotycznie
mówię, że to „najgorszy dla mnie dzień w roku”. Faktem jest, że przeżywam to
zawsze mocno, a zbyt wielu pomocników nie mam, więc sporo jest na mojej głowie.
Tym wszystkim jednak, którzy się angażują, także tą drogą chcę wyrazić niezgłębioną
wdzięczność. Bo bez nich nie było by mowy o tym wydarzeniu. Chyba udało się
wszystko… Uczestników około 60. To wciąż dość mało, ale powoli dorastam chyba
do nie przejmowania się liczbami. W tym roku posłałem zaproszenie w wiele
miejsc. Zdumiewa mnie często fakt, że zainteresowania brak. Nic nie trzeba – tylko
wsadzić dzieci w busa i przyjechać. No ale myślę o tych, które były. Słuchałem
ich rozmów, kiedy przygotowywały się do wyjścia w tras. Urocze. Przejęte
bardzo. Fajne dzieciaki po prostu. A ja wieczorową porą dochodzę do siebie…
Jutro moje pożegnanie w Ostródzie. Czyli domykamy te drzwi. Nie zdążyłem
poznać parafii, ludzi, nie zdążyłem posłużyć za wiele. A teraz czas na pełne serdeczności "żegnajcie". Czy na zawsze? Nikt poza Panem tego nie wie. Na czas
jakiś z pewnością.
Wieczorem mam już Eucharystię w Poznaniu, więc trzeba się przemieszczać
sprawnie, a w poniedziałkowy poranek znów Radiowy oddech. Kilka godzin
wytężonej pracy, ale i radość spotkania…
😥🙏
OdpowiedzUsuńNiech dobry Pan prowadzi i błogosławi wszedzie tam -gdzie posyła.
Darem i łaską byla Twoja posluga w Ostródzie.