To chyba naprawdę możliwe jest tylko we współpracy z łaską, z tą ogromną
łaską „uchrystusowienia”, która okazał nam Pan. Paweł pisze - Jako więc
wybrańcy Boży - święci i umiłowani - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie,
dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie
nawzajem, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak
i wy! Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią
doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też
zostaliście wezwani w jednym Ciele. (Kol 3, 12-15). Może to jest dobry początek
– znosić siebie nawzajem i przebaczać – że inni są… inni. Nie są tacy, jak ja.
Bo, jak pisał Mickiewicz – ten może deptać węże, głaskać lwy i tury, kto wyrwał
z siebie żądło, rogi i pazury. To nie oni muszą się zmienić, żebym mógł ich
kochać. To ja potrzebuję przemiany…
I znów, zupełnie niezauważalnie, minęło ponad dwa tygodnie. Zdążyłem
nawiedzić Holandię z nauczaniem maryjnym. Mam wrażenie, że powoli zaprzyjaźniam
się z tamtejszymi ludźmi. Wielu z nich to piękne dusze. Czuję się tam jak wśród
przyjaciół. Z niektórymi spędziłem więcej czasu, bo towarzyszyli mi w misyjnej,
niedzielnej drodze od kościoła do kościoła. Dobre rozmowy, wspólna modlitwa.
Chwała Niepokalanej!
Pomieszkałem tez w Poznaniu. Mogę wreszcie powiedzieć, że proces
przeprowadzki dobiegł końca. Wszystko rozpakowane i na swoim miejscu. No, może
jeszcze okna nieumyte. Ale to drobiazg. Chodzę sobie po naszym, franciszkańskim
kościele i rozmyślam, co moglibyśmy dać ludziom w Poznaniu, w jaki sposób
moglibyśmy im posłużyć, jak przypomnieć im o Matce w Cudy Wielmożnej? Pomysły się
rodzą. Niektórym sprostam sam, inne zaproponuję braciom. Zobaczymy jakie są
plany Opatrzności.
Od soboty zaś jestem w Miedniewicach. Ja „losuję” te „końce świata” i
usycham w wioseczkach o dwóch ulicach na krzyż. Tym razem to klasztor sióstr
klarysek, przy naszym, franciszkańskim sanktuarium Matki Bożej Świętorodzinnej.
Koniec świata, choć na Mazowszu. Bardzo blisko Niepokalanowa. Głoszę siostrom,
czytam, chodzę na spacery. Ale jak długo można? 😊
Liczę więc, że w poniedziałek wrócę do Poznania, wymienię walizkę i ruszę
do Krynicy Morskiej (kolejne centrum świata 😊) wygłosić rekolekcje braciom
kapucynom.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz