piątek, 20 lutego 2026

post...


(Mt 9, 14-15)
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: "Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?" Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć".

 

Mili Moi…
Wiara angażuje całe życie człowieka. Dotyka w nim wszystkiego. Bo jest zbudowana na miłości. Nie można powiedzieć „kocham” o człowieku, mając na myśli tylko niektóre jego cechy, niektóre zachowania, wyłącznie cnoty. Pokochać trzeba całego człowieka. Wówczas słowo „kocham” jest nasycone prawdą. A cóż dopiero Bóg? Sama doskonałość. Jego kochać to oddać Mu wszystko. Całego siebie. Bez zastrzeżeń. Bez „rozsądnego gospodarowania miłością”. I tu z pewnością jest miejsce na post – bardzo dobre narzędzie do oczyszczania serca, do uwalniania go coraz bardziej dla Niego. Post musi mieć miłość w tle. Ona nie tylko go uzasadnia, ale napędza i dynamizuje. Kochający bowiem zawsze zastanawia się – co jeszcze mógłbym Ci dać? Z czego jeszcze mogę zrezygnować, żeby być bardziej Twoim, dla Ciebie, z Tobą??? 

Dla postu nigdy nie ma „dobrych czasów”. Kiedy panuje bieda (taka prawdziwa, w której nie ma co jeść, a nie taka, w której tegoroczny wylot na Dominikanę trzeba będzie nieco odłożyć) pości się trudno, a odmawianie sobie czegoś w takiej sytuacji wydaje się nieludzkie. Kiedy mamy czas obfitości (a może wręcz nadobfitości, o czym świadczą całe bochenki chleba na śmietniku) pościć wcale nie jest łatwiej. Bo tak łatwo sięgnąć po coś smakowitego – nie z potrzeby, ale dla przyjemności. Ona wszędzie i zawsze wysuwa się przed szereg. Domaga się bardzo solidnej dyscypliny. I to też miłość. Wyrzekanie się bożka przyjemności dla prawdziwego szczęścia z Bogiem… 

Wielki Post się rozpoczął… Dla mnie w Poznaniu. Zakończyłem w Środę Popielcową rekolekcje w naszym, franciszkańskim kościele. W tym roku przewodzi mi Apokalipsa i bardzo mi te rekolekcje „leżą”. To znaczy, czuję się z tymi treściami bardzo swojsko – są moje – przyjęte, przemyślane, spójne. Takiej oceny można dokonać tylko po wygłoszeniu rekolekcji po raz pierwszy, bo to, co wydaje się wyglądać dobrze na papierze, nie zawsze dobrze komponuje się z amboną i żywym głoszeniem.

Czwartek i piątek to dni poświęcone siostrom Franciszkankom Rodziny Maryi, również w Poznaniu. Głoszę tu formacyjne katechezy młodzieży zakonnej (siostrom juniorystkom). Dziś w nocy przemieszczam się do Ostródy, bo jutro konferencja dla sióstr Terezjanek o poranku, a w południe dla Żywego Różańca z okazji ich dnia skupienia. A po południu ruszam już do Strzebielina pod Lęborkiem, na wielkopostne ćwiczenia. To będzie wymagający tydzień…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz