poniedziałek, 15 grudnia 2025

nocami...


(Mt 21, 23-27)
Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu, pytając: "Jakim prawem to czynisz? i kto Ci dał tę władzę?" Jezus im odpowiedział: "Ja też zadam wam jedno pytanie: jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?" Oni zastanawiali się między sobą: "Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka". Odpowiedzieli więc Jezusowi: "Nie wiemy". On również im odpowiedział: "Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię".

Mili Moi…
Pomyślałem dziś o swoich kombinacjach… Ileż to razy na pytania Jezusa odpowiadam wymijająco. Albo używam argumentacji, która jest tanim samo usprawiedliwianiem – nie mam sił, nie umiem, nie zdołam… A wiele z tych rzeczy, o które On pyta, jest związanych z moimi wadami, kaprysami, wygodami, przyjemnostkami. Przypominam tych mówiących dziś „nie wiemy”, licząc na to, że zadowoli Go moja odpowiedź. Ale nigdy tak nie jest. Temat wraca niczym bumerang. I dobrze. Wszak idzie o moje zbawienie, które nie jest tylko wysiłkiem i męką z Jego strony, ale również moim wysiłkiem, który nazwać można po prostu „mądrym życiem”.

Od czwartku do soboty głosiłem rekolekcje w Ostródzie. Bardzo miłe przyjęcie zarówno przez księży, jak przez wiernych. Ponad dwieście osób zawierzyłem Maryi w Rycerstwie. Frekwencja dość duża. Aż cztery spotkania dziennie.

W sobotni wieczór zakończyłem, a potem wsiadłem w auto i pół nocy gnałem do Dobrej pod Szczecin, aby w niedzielny poranek rozpocząć głoszenie tutaj. Dotarłem o trzeciej rano, pospałem w aucie, żeby nie budzić braci i… Do dzieła. W takich chwilach mam wrażenie, że rozumiem Pawłowe wyrażenie „trudzić się dla Słowa”. Tu zdecydowanie mniej zajęć, bo właściwie tylko dwa spotkania dziennie, jeśli nie liczyć króciutkiej nauki dla dzieciaków na Roratach o 6.15. Frekwencja dużo mniejsza, ale kościół maleńki, więc nie rzuca się to tak w oczy. Tu służba do środy. A w czwartek w Poznaniu jakieś nagranie dla TV. W piątek już Niepokalanów i Radio, bo mamy zaległości z racji na zawałową przygodę o. Macieja. Na szczęście doszedł już do siebie na tyle, że znów możemy przystąpić do pracy. A potem już Ostróda…

Rozbawił mnie ostatnio mój przełożony, bo zapytał czy nie chcę sobie gdzieś pojechać na trzy dni po świętach? Nieeeeee… Chcę sobie pomieszkać w domu po świętach 😊

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz