Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i
starsi ludu, pytając: "Jakim prawem to czynisz? i kto Ci dał tę
władzę?" Jezus im odpowiedział: "Ja też zadam wam jedno pytanie:
jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd
pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi?" Oni zastanawiali się
między sobą: "Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie
uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi”, to boimy się tłumu, bo wszyscy
uważają Jana za proroka". Odpowiedzieli więc Jezusowi: "Nie
wiemy". On również im odpowiedział: "Zatem i Ja wam nie powiem, jakim
prawem to czynię".
Mili Moi…
Pomyślałem dziś o swoich kombinacjach… Ileż to razy na pytania Jezusa
odpowiadam wymijająco. Albo używam argumentacji, która jest tanim samo
usprawiedliwianiem – nie mam sił, nie umiem, nie zdołam… A wiele z tych rzeczy,
o które On pyta, jest związanych z moimi wadami, kaprysami, wygodami,
przyjemnostkami. Przypominam tych mówiących dziś „nie wiemy”, licząc na to, że
zadowoli Go moja odpowiedź. Ale nigdy tak nie jest. Temat wraca niczym
bumerang. I dobrze. Wszak idzie o moje zbawienie, które nie jest tylko
wysiłkiem i męką z Jego strony, ale również moim wysiłkiem, który nazwać można po
prostu „mądrym życiem”.
Od czwartku do soboty głosiłem rekolekcje w Ostródzie. Bardzo miłe
przyjęcie zarówno przez księży, jak przez wiernych. Ponad dwieście osób
zawierzyłem Maryi w Rycerstwie. Frekwencja dość duża. Aż cztery spotkania
dziennie.
W sobotni wieczór zakończyłem, a potem wsiadłem w auto i pół nocy gnałem do
Dobrej pod Szczecin, aby w niedzielny poranek rozpocząć głoszenie tutaj. Dotarłem
o trzeciej rano, pospałem w aucie, żeby nie budzić braci i… Do dzieła. W takich
chwilach mam wrażenie, że rozumiem Pawłowe wyrażenie „trudzić się dla Słowa”. Tu
zdecydowanie mniej zajęć, bo właściwie tylko dwa spotkania dziennie, jeśli nie
liczyć króciutkiej nauki dla dzieciaków na Roratach o 6.15. Frekwencja dużo
mniejsza, ale kościół maleńki, więc nie rzuca się to tak w oczy. Tu służba do
środy. A w czwartek w Poznaniu jakieś nagranie dla TV. W piątek już
Niepokalanów i Radio, bo mamy zaległości z racji na zawałową przygodę o.
Macieja. Na szczęście doszedł już do siebie na tyle, że znów możemy przystąpić
do pracy. A potem już Ostróda…
Rozbawił mnie ostatnio mój przełożony, bo zapytał czy nie chcę sobie gdzieś
pojechać na trzy dni po świętach? Nieeeeee… Chcę sobie pomieszkać w domu po
świętach 😊
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz